Nienasyceni

Nienasyceni - Meg Cabot Początek bardzo mnie zaciekawił, koniec też był nieprzewidywalny i interesujący. Ale środek książki, czyli właściwie cała akcja za bardzo przypominała mi sagę Zmierzch, której nie lubię. Meena zapatrzona w swojego wampira, co bywało strasznie irytujące. Alaric - wielki łowca z ogromnym mieczem, który zamiast wyglądać strasznie w moich oczach był zwyczajnie śmieszny, niczym mały chłopiec latający wszędzie i wymachujący swoim mieczem. Jon - mimo, że nie główny bohater to jakimś dziwnym zrządzeniem losu wzbudził moją sympatię. A najprzyjemniej czytało mi się dialogi i sceny z Mery Lou. Ogólnie książka mnie nie zachwyciła, bardziej rozczarowała i nawet zirytowała. No ale to Meg Cabot więc i tak książkę, czytało się lekko.